09 mar

Królewski kolor w dokumentach-wizyta w Archiwum Państwowym

   Czerwona pieczęć przywołuje w mojej pamięci portret Stanisława Augusta Poniatowskiego Marcellego Bacciarellego ukazującego władcę w dostojnej, wyprostowanej pozie, w czerwonej, haftowanej, długiej pelerynie, obszytej białym futrem. I słusznie, ponieważ kolor czerwony to kolor królewski, królewskich pieczęci, „znak stop” dla innych warstw społecznych. Z wizyty w Archiwum Państwowym, po którym oprowadzała nas pani Beata oprócz znaczenia barw pieczęci, wiemy też, że pieczęcie to swoisty podpis osoby wystawiającej dany dokument. Niegdyś nie podpisywano się imieniem i nazwiskiem, tak jak czyni się to dziś. Uczniowie łamali swój język próbując odczytać fragment dokumentu zapisanego po łacinie. Tu nie ma mowy o ortografii i interpunkcji. Jest zaś kunszt kaligrafii. Wszystkie litery stoją w równym rzędzie, niczym wojsko na defiladzie. Uczniowie mogli również wyczuć palcami strukturę pergaminu, jego szorstkość, grubość, a nawet zapach.  Pani Beata odkryła przed uczniami najstarsze skarby zgromadzone w Archiwum. Podzieliła się wieloma ciekawostkami na temat ksiąg wieczystych, umów, traktatów, a nawet technik farbowania nici. Dzięki pani Beacie wiemy, że Ci mieszkańcy Polski, którzy płacili podatki mieli prawa wyborcze i nie tylko. Można przypuszczać, że pieniądz określał wówczas statut społeczny człowieka. Na koniec uczniowie udali się do miejsca gdzie dokumenty otrzymują nowe życie, czyli tam gdzie są poddawane konserwacji. Zobaczyli też miejsce gdzie się je przechowuje i w jaki sposób gromadzi. Takie miejsca to najciekawsze lekcje „żywej historii”.